S

S

MA

Planeta Dźwięku

Premium Sound

Polpak

sobota, 10 grudnia 2016

Kolumny Living Voice Auditorium R3





Wstęp
W ubiegłym miesiącu dotarły do mnie na testy od krakowskeigo dystrybutora Mediam brytyjskie kolumny Living Voice Auditorium R3 (czytaj TUTAJ). Byłem bardzo ciekawy tych słynnych głośników, tym bardziej że w zeszłym roku miałem przyjemność osobiście poznać konstruktora Living Voice - pana Kevina Scotta na Audio Video Show w Warszawie. Miało to miejsce podczas prezentacji jego ekstraordynaryjnych kolumn Vox Olympian (zobacz TUTAJ), za jakieś - bagatela - dwa miliony PLN (2 000 000 PLN!). Z kolei model Audiotorium R3 to „najniższy” firmowy model. Specjalnie piszę „najniższy” w cudzysłowie, bo i tak jego koszt przewyższa 20 000 PLN, tak więc to nadal wysoka głośnikowa liga.

Living Voice
Living Voice to stosunkowo nieduża manufaktura prowadzona przez pana Kevina Scotta. Została założona w roku 1991 w Derbyshire (Anglia). Wchodzi skład większego angielskiego przedsiębiorstwa Definitive Audio Ltd. (zobacz TUTAJ), określanego jako „siostrzane”. To duży dystrybutor topowego sprzętu hi-fi (Kondo KSL, CEC, SME, Sudgen Audio i kilka innych). Obie firmy łączy osoba właściciela, czyli …Kevina Scotta.

Seria Auditorium jest rozbudowana, składa się z czterech głównych modeli: tytułowych R3, Avatar 2, IBX-R2*/OBX-R2 oraz IBX-RW*/OBX-RW, które występują w różnych podwersjach. Zewnętrznie kolumny prawie niczym się nie różnią, układ głośników D’Appolito z przesuniętym w bok wysokotonowcem jest identyczny. Różnice dotyczą zastosowanych głośników oraz konstrukcji wewnętrznych. Na przykład w tytułowych Auditorium R3 zamontowane głośniki to wysokotonowy 1-calowy Scan-Speak powlekany jedwabiem oraz dwa 6,5-calowe Scan-Speak C17WG76-08 z membranami z domieszką papieru. Uwagę zwraca bardzo wysoka skuteczność kolumn – to aż 94 dB, więc są to idealni towarzysze dla niskoskutecznych wzmacniaczy lampowych. Całość skrzynek wykończona jest naturalnym fornirem klasy luksusowej.

O topowej serii Vox Olympian, gdzie koszt w PLN pary kolumn przekracza cyfrę 2 000 000, myślę że należałoby napisać osobny elaborat. Obecnie to chyba najdroższe głośniki na świecie. Najdroższe i najbardziej luksusowe. Ich wykończenie jest pedantyczne, wysmakowane i wycyzelowane do nieskończoności. Kto je widział na żywo, ten wie. Ja widziałem, a do tego słyszałem jak grają…

Wrażenia ogólne i budowa
Auditorium R3 to klasyczne skrzynki – prostopadłościany z kątami prostymi. Żadnych nacięć, wyobleń, ścięć, etc. Klasyka pełną gębą. Uwagę zwraca układ głośników na frontach, czyli quasi D’Apolito. Dwa niskośredniotonowe głośniki, a pomiędzy nimi wysokotonowy, ale przesunięty do boku (producent zaleca stawiać kolumny wysokotonówkami do środka). Zamontowane głośniki to wysokotonowy 1-calowy Scan-Speak powlekany jedwabiem oraz dwa 6,5-calowe Scan-Speak C17WG76-08 z membranami z domieszką papieru. To wysoka liga głośnikowa. Mogą być przykryte maskownicą (jest w komplecie), ale lepiej kolumny prezentują się bez nich. Niestety, maskownice montowane są na bolce (trzy), tak więc ich gniazda nieco szpecą fronty. Całość pokryta jest wysokogatunkowym drewnianym fornirem (wiśnia) klasy premium. R3 prezentują się wspaniale. To tradycjonalistyczne wykończenie typu gabinetowego.

Podłączenie Auditorium R3 do systemu, jak okazuje się, wcale nie jest łatwe, albowiem najpierw trzeba samodzielnie „złożyć” kolumny. Podstawy (czarne części kolumn) są odłączone od skrzynek. Najpierw należy wyjąć podstawy z kartonów, wkręcić doń kolce, ustawić na odpowiednim miejscu na podłodze, wypoziomować. Następnie rozgnieść w dłoniach specjalne tworzywo (podobne do plasteliny, ale znacznie bardziej spójne), podzielić je na osiem płaskich kuleczek, które potem trzeba umieścić w czterech, górnych rogach podstaw. Dopiero nań nałożyć skrzynki kolumn. Jest z tym trochę zabawy.

Drugi problem dotyczy faktu, że terminale głośnikowe są umieszczone w nieporęcznych zagłębieniach. Przez to są trudno dostępne i niewygodnie w nich się manipuluje. Poza tym w jednej kolumnie zamontowano po dwie pary terminali, ale nie połączono ich ani blaszkami, ani jumperami. W zasadzie narzuca to konieczność zastosowania bi-wire’ingu. Jednak nie miałem takich kabli pod ręką. Jumpery Triangle nie zmieściły się, na szczęście zmieściły się polskie jumpery Sevenrods. Do nich zaś przyłączyłem kable Cardas 101 Speaker. Dopiero później wypożyczyłem przewody, które pozwoliły ujawnić całość potencjału Auditorium R3 (Ortofon SPK-400).

Dane techniczne
Efektywność: 94 dB
Impedancja nominalna: 6 Ohm
Typ obudowy: bas refleks z otworem z tyłu obudowy
Moc ciągła: 100 Wat
Pasmo przenoszenia: 35 Hz – 25 000 Hz
Wymiary (W x S x G): 103 x 21,5 x 27 cm
Masa jednej kolumny: 18 kg
Kolor wykończenia: wiśnia (do wyboru jest około 10 wybarwień forniru)




Dwa 6,5-calowe Scan-Speak C17WG76-08 z membranami z domieszką papieru

1-calowy Scan-Speak powlekany jedwabiem



Klasyczny design Auditorium R3


Czarna podstawa ze skrzynkami nie jest połączona na sztywno; góra spoczywa na czterech miękkich kulkach ze specjalnego tworzywa



Układ głośników to quasi D'Apolito



Stolarka i fornir klasy referencyjnej

Otwór bass-reflexu umieszczony jest stosunkowo wysoko


Jumpery Sevenrods; do terminali wpięte przewody Cardas 101 Speaker. Zaraz je wymienię na Ortofon SPK-400 bi-wire

Po prawej gramofon Nottingham Analogue Horizon


Rzut okiem na cały system odsłuchowy

Wrażenia dźwiękowe
Do testów używałem przede wszystkim dwa wzmacniacze: tranzystorowy Hegel H160 oraz hybrydowy (lampowo-tranzystorowy) Pathos Classic One MKIII. Źródło to gramofon Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black. Przedwzmacniacz gramofonowy Musical Fidelity MX-VYNL. Przewody głośnikowe Ortofon SPK-400 (czytaj test TUTAJ), a interkonekty i zasilające Perkune Audiophile Cables. Pozostała część sprzętu towarzyszącego wymieniona jest na końcu niniejszego tekstu.

Kolumny Auditorium R3 lubią być odsunięte zarówno od tylnych, jak i bocznych ścian oraz lekko skręcone do wewnątrz. W czasie testów od tylnej ściany odsunięte były jakieś 1,5 m, a od bocznych około 1 m. Skręt do wewnątrz wynosił około 10 stopni. 

Nie jest mi łatwo napisać jak grają Auditorium R3. To najtańsza oferta produktowa firmy Living Voice (cena około 21 000 PLN), w porównaniu do najdroższych Vox Olympian (powyżej 2 000 000 PLN) wręcz skromniutka. Ale jak mówi konstruktor Living Voice pan Kevin Scott, modele Auditorium grają tak pięknie, że nawet on sam dziwi się, że mają aż tak wspaniały dźwięk. Nie inaczej jest w przypadku Auditorium R3. Choć najtańsze, to dysponują tak fenomenalnym brzmieniem, jakiego nie powstydziłyby się najlepsze światowe konstrukcje głośnikowe. I nie ma w tym sformułowaniu ani krzty przesady. To przede wszystkim realistyczny obraz dźwiękowy, rozciągnięty od samego basowego dołu aż po sam szczyt sopranów. Rewelacyjnie dynamiczny i równolegle wycyzelowany do sześcianu. Energiczny i wysmakowany.

Słuchając Auditorium R3 miałem silne poczucie jakby były skonstruowane specjalnie pod mój gust: pełny, wręcz eufoniczny dźwięk, podparty grubą poduszką basową i wspaniałym wybarwieniem, a to wszystko uzupełnione ponadnormatywną harmonią oraz wyborną selektywnością. Brzmienie jest bardzo (ale to bardzo) wysycone tonalnie, soczyste i dźwięczne. Super bezpośrednie i pięknie dotykalne. Angażujące i wciągające. Dające analityczny wgląd w nagrania, zaglądające bardzo głęboko, ujawniające mnóstwo detali. R3 zapewniają poczucie prawdziwości dźwięku oraz jednocześnie jego ponadnormatywnej plastyczności.

Dużą zaletą Living Voice jest to, że dostarczają żywy dźwięk, czyli taki jakby generowałyby prawdziwe instrumenty muzyczne, a nie membrany głośników. Można poczuć się na realnym koncercie, ale to spektakl nie tylko zaangażowany, ale również wysublimowany i galanteryjny. Ciśnienie dźwięku, jego wymiar, gęstość i ciężar są fenomenalne. Na płycie analogowej Bélanger & Bisson "Conversations" (XLO 25th Anniversary Edition, Universal Music Canada – 2016 r.) wiolonczela solisty zabrzmiała śpiewnie, malowniczo i przekonująco. Zaś wokal Bisson miał zapewnioną pełność i wysycenie godne opery. Całość materiału muzycznego otrzymała precyzyjny i spójny obraz. To stuprocentowa naturalność przyprawioną masywnością i muzykalnością. W skrócie pisząc, to dopracowany, finezyjny, rasowy i pełnokrwisty dźwięk klasy bliskiej poziomu high-end. Aż trudno uwierzyć, że Auditorium R to podstawowy model Living Voice, bo słuchając go można pomyśleć, że lepiej już być nie może. A jednak…

Nie muszę pisać, że R3 to wyśmienita stereofonia, holograficzna (głęboka i szeroka) przestrzeń, całkowite „odrywanie się” dźwięku od skrzynek, czyli tzw. „znikanie” skrzynek. Dźwięk od głośników odrywa się lekko i swobodnie, szybko penetruje całe pomieszczenie odsłuchowe gęstym i żywym brzmieniem o wysokim stopniu wysycenia tonalnego. Instrumenty poustawiane są bardzo dokładnie, a do tego mają spory ciężar gatunkowy. Brzmią naturalnie, angażująco i cieleśnie. Czuć gradację planów, a tło jest perfekcyjnie czarne. Dzięki temu odciska się na nim cała masa szczegółów, a stereofonia ma szansę być wręcz doskonała.

Konkluzja
Co zrobić. Powyżej wyszedł mi pean na cześć Auditorium R3, ale proszę mi wierzyć, że nie znalazłem w nich specjalnych cech ujemnych. To są piękne kolumny z proporcjonalnym i symetrycznym dźwiękiem kierującym się w samo serce high-endu, choć jeszcze stuprocentowo nie penetrujące tego poziomu. High-fidelity grające w stylu stricte high-endowym. 

Auditorium R3 przekonują do siebie pełnym i rasowym dźwiękiem, który bez wątpienia można nazwać fantastycznym. To spełnienie marzeń audiofila o brzmieniu autentycznym – po prostu „living voice”. Pełna rekomendacja, dawno nie słyszałem tak przekonujących kolumn głośnikowych!

Living Voice Auditorium R3 cena w Polsce – 21 090 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55A (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Pioneer RM-05 (test TU), Klipsch RP-150M i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.

DAC: Cayin DAC11 (test TU).
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Goldring Legacy.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU) i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Kenwood KT-7500 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: HiFiMan HE-1000, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU) i Trilogy 931 (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper.  


środa, 7 grudnia 2016

Przewody zasilające Hiend-Audio Ziggy - zapowiedź testu

Kilka tygodni temu zwrócił się do mnie z zapytaniem pewien hobbysta-konstruktor z Warszawy, czy nie chciałbym posłuchać jego przewodów zasilających. Początkowo pomyślałem, że to najpewniej jakieś kolejne domorosłe DIY, jakich dookoła wiele. Ale po obejrzeniu przesłanych zdjęć, zapoznaniu się z ogólną specyfikacją oraz opisem konstrukcji przewodów IEC uznałem, że są jak najbardziej warte uwagi. Dlaczego? Ponieważ mają bardzo nietypową budowę (jak na przewody zasilające), super solidną konstrukcję oraz, co też istotne, niezwykle intrygującą prezencję.

Póki co, pan Ziggy (na razie konstruktor pragnie zachować anonimowość, stąd pseudonim Ziggy), sprzedaje i dystrybuuje swoje kable wśród znajomych i ich znajomych, ale w planach jest założenie własnej firmy. Przewody to autorska, oryginalna produkcja i procesy opracowane przez pana Ziggy'iego (który nie chce ujawniać dokładnej technologii). W liście do mnie napisał, że jego przewody, gdyby je wprowadzić na rynek, powinny kosztować około 8 000 - 10 000 PLN za sztukę.

Do testów otrzymałem trzy różne konstrukcje kabli IEC:

Hiend-Audio Ziggy EagleEye (nazwa sugerująca rozdzielczość)
Hiend-Audio Ziggy PumaPace (sugerująca szybkość)
Hiend-Audio Ziggy PeaceMaker (sugerująca wieczorną lampkę wina).

Na razie wygrzewam je nieco podłączywszy do wzmacniacza, gramofonu oraz DACa. Do testów właściwych zabiorę się w ten weekend, a na ich rezultat zapraszam za jakieś dwa tygodnie.










czwartek, 1 grudnia 2016

Plan recenzji - grudzień 2016 r.

Nastał już ostatni miesiąc roku. W 2016 udało mi się przetestować wiele interesujących urządzeń audio hi-fi, często premierowych i niszowych. Cieszę się, że wystarczyło czasu, aby powrócić do sprzętu audio-vintage. Mam nadzieję, że przyszły rok 2017 będzie pod tym względem równie bogaty jak obecny. 

Plan testów na grudzień przedstawia się następująco:

1. Powoli kończę recenzję angielskich kolumn Living Voice Auditorium R3 (zobacz zapowiedź TUTAJ). Testując je mam poczucie jakby były skonstruowane specjalnie pod mój gust: pełny, wręcz eufoniczny dźwięk, podparty grubą poduszką basową i wspaniałym wybarwieniem, a to wszystko uzupełnione ponadnormatywną harmonią oraz wyborną selektywnością.



2. Równolegle z kolumnami Living Voice Auditorium R3 odsłuchuję monitory Klipsch RP-150M (czytaj TUTAJ). Głównie używam je z urządzeniem "All-in-One" Pioneer NC-50DAB (zobacz TUTAJ), ale ich potencjał jest o wiele szerszy i wyższy.



3. Od dwóch tygodni cieszę się jak dziecko z referencyjnego zestawu słuchawkowego: wzmacniacz HiFiMan EF-6 oraz słuchawki magnetoplanarne HiFiMan HE-1000 (zapowiedź TUTAJ). Co za dźwięk! Myślę że ukończę ich recenzję za jakieś 7 -10 dni.



4. Na przeciwległym biegunie referencyjnego kompletu HiFiMan plasują się słuchawki Somic V2 (zobacz TUTAJ). To słuchawki audiofilskie w cenie low-end, jak poniekąd określa je producent. Tak, czy inaczej, są bardzo ciekawe i warte pióra. Po prostu dobrze grające.



5. Z listopada na grudzień musiałem przerzucić test przedwzmacniacza gramofonowego Pathos In The Groove (zobacz TUTAJ), co spowodowane zostałe permanentnym deficytem czasu piszącego te słowa. Musiałem też zrezygnować ze szczególowego opisu tegorocznej edycji warszawszkiego Audio Video Show. Gdybym miał to zrobić (czyli opisywać całe AVS), nie wystarczyłoby mi czasu na bieżące recenzje... 



6. Niejako pokłosiem warszawskiego Audio Video Show jest nawiązanie współpracy z Polskim Klastrem Audio (czytaj TUTAJ). Będzie to skutkować cyklicznym pojawianiem się sprzętów audio hi-fi produkowanych przez członków klastra. Jako pierwszy (pewnie już w przyszłym tygodniu) ma do mnie dojechać gramofon Shape of Sound Skalar (zobacz TUTAJ). Stuprocentowa polska myśl techniczna.



7. W przyszłym tygodniu mam otrzymać komplet trzech przewodów zasilających polskiej produkcji. Opiszę je dokładnej zaraz po ich przybyciu. Na razie umieszczam tylko zdjęcie.



Pozostałe sprzęty będę anonsować zaraz po ich otrzymaniu do testów. Mam umówionych kilka do recenzji, ale nie wiem, czy przyjadą jeszcze w grudniu, czy już w styczniu. 

Zapraszam do lektury Stereo i Kolorowo.  

środa, 30 listopada 2016

Słuchawki Somic V2 - zapowiedź testu

Dziś czas na zapowiedź czegoś lżejszego, choć poniekąd także audiofilskiego. Kilka dni temu otrzymałem do testów słuchawki Somic V2. Kosztują w Polsce niecałe 300 PLN, ale jak można przeczytać w zasobach Internetu, reprezentują bardzo zaawansowane brzmienie. Fora audiofilskie aż kipią od wpisów o tych słuchawkach, chwalone są wręcz pod niebiosa. Warto to sprawdzić osobiście, stąd też niniejsza zapowiedź.

V2 to konstrukcja otwarta, ma zaimplementowane 42 mm przetworniki. Są pierwszorzędnie wykonane z wysokiej jakości materiałów, dodatkowo wyposażone w liczne akcesoria. W zestawie ze słuchawkami znajdują się dwie pary nausznic: welurowa oraz skórzana. Każda z nich ma inny wpływ na akustykę słuchawek i redystrybucję ciśnienia powietrza. Te różnice zmieniają barwę dźwięku i umożliwiają personalizację brzmienia. Tak pisze producent, zaś na rezultat testów zapraszam za jakieś dwa tygodnie.



Dwa powyższe zdjęcia ze strony Audiomagic.pl



niedziela, 27 listopada 2016

Cayin DAC11

Srebrna wersja DAC11 (zdjęcie ze strony Cayin)

Wstęp
Wielokrotnie na Stereo i Kolorowo opisywałem sprzęty marki Cayin. Przede wszystkim były to pełnowymiarowe wzmacniacze lampowe (MT-35S czytaj TUTAJ, CS-55A czytaj TUTAJ i A-55TP czytaj TUTAJ), ale także mini-system audio, jak i rozmaite wzmacniacze przenośne. Wspomnę też, że na stałym wyposażeniu mam wzmacniacz lampowy Cayin CS-55A (czytaj TUTAJ). Jednak nigdy do tej pory nie recenzowałem przetwornika cyfrowo-analogowego tej marki. Czas to zmienić.

Niedawno dotarł do mnie przetwornik cyfrowo-analogowy Cayin DAC11 oparty o dwie lampy elektronowe 6922EH. Jako kość DACa zastosowano ceniony scalak Burr-Brown PCM1792 wspierający sygnał o rozdzielczości do 24 bit/192 kHz. Układ konstrukcyjny przetwornika jest całkowicie symetryczny, zasilany z transformatora toroidalnego. Cayin DAC11 wyposażony jest również w wysokiej jakości wzmacniacz słuchawkowy z gniazdem 6,3 mm. Owszem, nie jest to najnowsza konstrukcja (na rynku obecna już ze trzy lata), ale niewątpliwie interesująca, warta bliższej uwagi (najnowszy przetwornik to Cayin iDAC-6)

Zanim przejdę do clou, przypomnę, że właścicielem marki Cayin jest chińskie przedsiębiorstwo Zhuhai Spark Electronic Equipment Co. LTD zlokalizowane w mieście Zhuhai w prowincji Guangdong (pol. Kanton) w południowych Chinach. Przedsiębiorstwo zostało założone w 1993 roku jako inwestycja gigantycznej chińskiej firmy AVIC International Co., LTD z myślą o projektowaniu i wytwarzaniu profesjonalnych urządzeń audio klasy hi-fi. Z czasem utworzono własną markę Cayin, która często funkcjonuje na rynku pod nazwą Cayin Spark. Warto wiedzieć, że przedsiębiorstwo wytwarza rozmaite urządzenia audio-stereo dla tak renomowanych producentów jak japońskiego TRI, czy holenderskiego Prima Luna, ale to opowieść zasługująca na osobny artykuł…

Wrażenia ogólne i budowa
DAC11 (zobacz TUTAJ) dostarczany jest w podwójnym kartonie, typowym dla marki Cayin. Wewnątrz, w gąbkowych ochraniaczach, znajduje się DAC11. W komplecie producent dostarcza przewody USB i sieciowy. W komplecie znajduje się instrukcja obsługi, gwarancja, bawełniane rękawiczki oraz płyta instalacyjna do komputera, która jest niezbędna dla pobrania sterowników, bo te nie występują na stronie Cayin.

Dodatkowe lampy 2 x NOS Philips E88CC SQ (Special Quality) polski dystrybutor Studio 16 Hertz sprzedaje osobno – to wydatek około 500 PLN. Do mnie dotarła wersja standardowa na lampach Electro-Harmonix 6922EH, z dodatkowymi lampami NOS. Są to lampy Philips SQ Gold Pin (które zamontowałem po zapoznaniu się z brzmieniem lamp wersji stockowej). Lampy te są mierzone w kraju, a wynik wzmocnienia i krzywej nachylenia użytkownik dostaje wraz z lampami. Nie muszę dodawać, że są to bardzo cenione lampy w audiofilskim świecie.

Estetyczna stylistyka DACa nawiązuje do wzmacniaczy lampowych Cayin, z kolei szerokość obudowy (35 cm) jest identyczna jak lampowców. Można więc na DAC11 ustawić dowolny wzmacniacz lampowy (np. Cayin CS-55A).  Front jest analogiczny jak w większości wzmacniaczy lampowych – to gruba aluminiowa płyta (tu anodowana na czarno). Po prawej stronie zamontowano dość spora gałkę (charakterystyczną dla Cayin) wzmocnienia głośności wzmacniacza słuchawkowego, a zaraz obok gniazdo słuchawkowe 6,3 mm. Pośrodku umieszczono niewielki wyświetlacz informujący o aktywnym wejściu, częstotliwości próbkowania oraz zastosowanym filtrze. Po jego lewej stronie umieszczono dwa małe przyciski i jeden większy. Ten większy to włącznik sieciowy, a małe selektor źródeł i aktywator filtra ASPC.

Z tyłu znajdują się dwie pary wyjść analogowych – niesymetryczne RCA oraz symetryczne XLR, a także wejścia cyfrowe: dwa koaksjalne i po jednym optycznym i USB. Po prawej stronie zamontowano wejście sieciowe IEC wraz z zintegrowanym zeń pomieszczeniem bezpiecznika. Producent nie przewidział wyjść omijających lampy elektronowe. Sygnał wychodzący z DAC11 zawsze „przepuszczany” jest przez szklane bańki.

Dane techniczne
* wejście coaxialne i optyczne 75 Ohm
* częstotliwość przetwarzania 16 - 24 bit
* częstotliwość próbkowania 44.1, 48, 88.2, 96, 176.4 i 192 kHz
* wejście USB 2.0 High Speed kompatybilne z audio class 1.0 i audio class 2.0
* Obsługuje asynchroniczne zegary długości słowa 16 - 24 bitów
* System operacyjny Windows ® XP, Windows Vista ®, Windows 7 ® i Mac OS (10.6.3 i nowsze)
* wyjścia analogowe RCA i XLR
* Napięcie wyjściowe: 2.2 V RMS RCA, XLR 4.4 V RMS
* Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 35 kHz (± 0,5 dB, 24 bit/192 kHz)
* Stosunek sygnału do szumu 93 dB
* Pobór mocy: 30 W
* Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD): 0.5 % (wyjście lampowe)
* Wyjście słuchawkowe
* Wymiary: 350 × 256 × 74 mm (S x G x W)
* Masa: 4 kg

Akcesoria: płyta instalacyjna, gwarancja, instrukcja obsługi oraz bawełniane rękawiczki


Estetyka typowa dla Cayin; schludnie, czysto i logicznie


Do DACa używałem polskie interkonekty RCA Haiku-Audio

Bardzo czytelny wyświetlacz

Cztery wejścia cyfrowe, dwie pary wyjść analogowych - RCA i XLR

Przyłączone przewody - Melodika Purple Rain MD2X20 i Haiku-Audio


Aby dostać się do środka wystarczy odkręcić cztery śruby; wnętrze cieszy oczy porządkiem i wysokiej klasy komponentami

Dwie lampy Electro-Harmonix 6922EH; zaraz je wymienię na NOS Philips E88CC

Transformator toroidalny - brawo!


Serce układu, czyli scalak Burr-Brown PCM1792

Szyk i ład jakiego nie powstydziłaby się jakaś japońska konstrukcja

Odsłuch na słuchawkach HiFiMan HE-1000

Lampy Philips E88CC dostarczane są w twardej tulei


NOS E88CC Philips SQ zaraz po wypakowaniu z tulei


Zamontowane E88CC Philips SQ Gold Pin; to wręcz niewyobrażalne ile przynoszą korzyści w dźwięku

Pierwsze spojrzenie na system odsłuchowy...

...i drugie spojrzenie


Wrażenia dźwiękowe
Tytułowy DAC używałem głównie jako przetwornik USB w tzw. computer audio, choć testowałem też jego wejścia cyfrowe koaksjalne i optyczne. Kolumny to przede wszystkim Living Voice Auditorium R3, zaś wzmacniacz to Pathos Classic One MKIII. DACi porównawcze to Pathos Converto Evo i Hegel H160. Interkonekty RCA to Haiku-Audio, a XLR - Melodika Purple Rain MD2X20. Dokładna lista sprzętu towarzyszącego dostępna jest na końcu niniejszego tekstu.

Zastosowana kość przetwornika, czyli Burr-Brown PCM1792 jest dość popularna. Można ją znaleźć ją w takich DACach jak Pro-Ject DAC BOX DS, Asus Xonar Essence STU, Atoll DAC200, Arcam D33, czy Devialet 200/400, czyli w bardzo szerokim przedziale cenowym. Kość ta jest ceniona za wysoką dynamikę i niskie zniekształcenia, jak i również za dużą muzykalność.

Muzyka grana za pośrednictwem DAC11 jest plastyczna i angażująca - gęsta i zwarta. Dominuje poczucie ciepła i organiczności, choć nie można tego zjawiska nazwać ani ociepleniem, ani podgrzaniem. Bardziej to kierunek wskazujący na odkrycie fizjologicznych barw, ujawnianie potencjału chromatyczności, dalszej głębi i szerokiego kolorytu. Przynosi to brzmienie głębokie, pełne i empatyczne. Obfite, ale nieprzesadzone. Owszem, to dźwięk bez podkreślonej selektywności, ale na pewno spójny i harmonijny. Namacalny i autentyczny. Każde nagranie (nawet to nie najlepsze technicznie) „przepuszczone” przez DAC11 staje się znośne i akceptowalne. Zaś te perfekcyjne nie są ograniczane, czy przycinane przez Cayina. DAC11 zapewnia dźwięczny przekaz, a równolegle jedwabisty i przyjemnie miękki. Napowietrzony.

A teraz pora na wymianę fabrycznych lamp elektronowych Electro-Harmonix 6922EH na NOS E88CC Philips SQ Gold Pin. Jedna lampa to koszt 250 PLN, czyli dwóch – 500 PLN. Nie jest to mało w stosunku do ceny samego DACa (4 490 PLN), ale nie jest też jakoś specjalnie dużo. Normalnie, można rzec. Czy aby taki upgrade rzeczywiście ma sens, czy jest odczuwalny dźwiękowo? Naturalnie, że tak! Oczywiście, zmiany są dyskretne i subtelne, lecz są wyraźne i jednoznaczne. Poprawa szczególnie dotyczy odbioru przestrzeni. Po zainstalowaniu NOS przestrzeń zyskuje większy oddech i głębszą scenę. Z kolei wokale stają się bardziej ujmujące, a soprany lepiej rozpoznawalne. Pojawia się delikatna otoczka wokół instrumentów. Bas jest ciut szybszy i bardziej wybarwiony bas. Ogólnie pisząc, lampy NOS dostarczają większą precyzję dźwięku i głębsze nasycenie. Wyższy stopień finezji brzmienia. Wydaje się więc, że inwestycja w nie jest jak najbardziej rozsądna i opłacalna.

Podsumowanie
Cayin DAC11 to rzetelnie skonstruowany i tak samo zbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy. Do budowy wewnętrznej zastosowano wysokogatunkowe komponenty, nie oszczędzano na wejściach i wyjściach (są nawet XLR), całość zaopatrzono w solidną stalową obudowę i gruby aluminiowy front. Jako bonus zaaplikowano wyjście słuchawkowe 6,3 mm. Brak dekodowania sygnału DSD.

DAC charakteryzuje się płynnym, bardzo plastycznym i organicznym dźwiękiem. Jedwabistym i gęstym. Napowietrzonym i autentycznym. Wymiana lamp elektronowych na lepszej jakości odwdzięcza się większą żarliwością brzmienia, nieco szerszą i głębszą przestrzenią, jak i wyższym poziomem subtelności przekazu.

Cayin DAC11 to rewelacyjny DAC za rozsądne pieniądze. Kiedy podłączyć via wejście USB komputer jako transport, konwerter pierwszorzędnie porządkuje i umuzykalnia dźwięk. Świetne są także wejścia S/PDIF. Polecam koniecznie posłuchać

Cena w Polsce - 4 490 PLN (z lampami Electro-Harmonix 6922EH), wersja z lampami NOS E88CC Philips SQ Gold Pin - 4 990 PLN.

System testowy
Wzmacniacze: Hegel H160 (test TU), Pathos Classic One MKIII (test TU), Audia Flight FL Three S (test TU), Cayin CS-55A (test TU), dzielony Pathos Converto Evo i Pathos Ampli D (test TU) oraz Dayens Ecstasy III (test TU).
Kolumny: Triangle Esprit Antal EZ (test TU), PMC DB1 Gold (test TU), Pylon Diamond 28 (test TU), Pioneer RM-05 (test TU), Klipsch RP-150M, Living Voice Auditorium R3 i Guru Audio Junior (test TU).
Odtwarzacz CD: Musical Fidelity A1 CD-PRO.
Komputery: MacBook Apple Pro, Acer Aspire ES13 i Dell Latitude E6440.
Gramofony: Nottingham Analogue Horizon z wkładką Ortofon 2M Black (test TU), Pioneer PLX-1000 z Goldring Legacy.
Przedwzmacniacze gramofonowe: iFi iPhono2 (test TU), Primare R32 (test TU), ADL Stratos by Furutech (test TU) i Musical Fidelity MX-VYNL (test TU).
Tunery: Rotel RT-1080, Kenwood KT-7500 i Sansui TU-5900.
Magnetofon kasetowy: Nakamichi Cassette Deck 1.
Minisystem: Pioneer P1-K (test TU).
Słuchawki: HiFiMan HE-1000, Final Audio Design Adagio V (test TU), Final Audio Design Pandora Hope VI (test TU), Blue Mo-Fi (test TU) i AKG K545 (test TU).
Wzmacniacze słuchawkowe: Cayin C5 DAC (test TU), Musical Fidelity MX-HPA (test TU) i Trilogy 931 (test TU).
Akcesoria: podstawa antywibracyjna Rogoz-Audio 3SG40 (test TU), podstawy głośnikowe Rogoz-Audio 4QB80 (test TU), podstawy głośnikowe Solid Tech, stopy antywibracyjne Rogoz-Audio BW40, szafka audio Solid-Tech Radius Duo 3 (test TU) i mata gramofonowa Harmonix TU-800EXi (test TU). Zatyczki do gniazd RCA Sevenrods. Zworki głośnikowe Sevenrods Speaker Jumper. 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...